Etykiety

niedziela, 7 kwietnia 2013

Vintage turban i Paul Poiret

      To, co bardzo podoba mi się w modzie lat minionych to turbany. Wiązało się je na wiele sposobów. Można było zrobić je z chusty, apaszki, opaski robionej na szydełku.... Muszę przyznać, że to wcale nie taka łatwa sprawa. Turban mimo wsuwek ciągle mi spada...może to wina płaskiej czaszki:P Tego typu nakrycia głowy zawdzięczamy jednemu z pierwszym projektanów i kreatorów mody XX wieku - Paulowi Poiret. Był niezwykle odważnym artystą, który nie bał się zrywać z przeszlością, nie bał sie nowości, stawiał na awangardę. Jego pierwszym krokiem do sławy był projekt płaszcza dla znanej francuskiej aktorki Gabrielle Réjane. Uszyty z czarnego tiulu, tafty i satyny, malowany przez popularnego wówczas Billotey'a płaszcz okazał się przebojem, a opowieści o nim szybko rozeszły się po okolicy. Od tamtej pory Paul Poiret regularnie projektował kostiumy sceniczne. Poiret słynął głównie ze swoich fascynacji i inspiracji orientem. To przecież mężczyźni z dalekiego wschodu jako pierwsi nosili turbany na głowach.
      Jest legenda, która mówi, że w latach dwudziestych Paul Poiret spotkał swoją konkurentkę Coco Chanel. Projektantka ubrana była w czarny kostium. Poiret miał ją zapytać: "po kim nosi pani żałobę?", na co Coco odpowiedziała: "Po panu". :)
     Jedyne o co mam żal do tego słynnego projektanta, to odejście od gorsetów. Rozumiem jednak, że kobiety w tamtych czasach poszukiwały większej swobody, prostoty, a Poiret dał kobietom dokładnie to, czego pragnęły. Może to właśnie to sprawiło, że stał się taki popularny.
















2 komentarze:

  1. Do twarzy ci w turbanie, kolor idealny do twoich ognistych włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poddałaś mi pomysł z tym turbanem, na pewno wykorzystam. Dzięki! :-)

    OdpowiedzUsuń