Etykiety

piątek, 30 marca 2012

Paski....

       Pasiasta sukienka, wiązana na persiach, to moje najnowsze znalezisko lumpexowe. Niestety, nie posiada żadnej metki, więc nic więcej o niej nie mogę napisać;)







niedziela, 18 marca 2012

Vintage hats

       To co kocham w modzie retro, to przede wszystkim elegancja, której obecnie na ulicy bardzo mi brakuje. Kobiety w latach 50-tych same projektowały kapelusze i inne ozdoby. Dzięki temu łatwiej było im zachować spójność ze strojem i dodatkami. Kapelusze często były niezwykle oryginalne, miały ciekawą formę, co sprawiało, że głowa takiej elegantki wyglądała naprawdę wyjątkowo i niepowtarzalnie. To była prawdziwa sztuka. Nakrycie głowy, torebka i rękawiczki potrafiły zdziałać cuda przy najprostrzej i najskromniejszej sukni. Zobaczcie sami:)











       Mam słabość do pięknych kapeluszy, pill-box hat, fascynatorów, toczków. Postanowiłam, że niczym kobieta pod natchnieniem lat 50-tych zacznę tworzyć swoje własne, niepowtarzalne nakrycia głowy. Oto one:










Biało-niebieski i czerwony z wisienkami wykonałam z filcu, tasiemki w groszki, materiału odciętego z bluzki, którą mam na sobie i wisienkowych guzików. Baza zrobiona jest z tekturki. Czerwony z różyczkami jest z H&M.

środa, 14 marca 2012

Pin-up Candy i moje "zezowate szczęście";)

       Najgorsze co może mnie spotykać, to brak natchnienia....Codziennie wstaję i czekam.... wołam...czekam... Dzisiaj miałam gościa, przez próg mego pokoju przeszło "Natchnienie". Cóż to była za niespodzianka! Takiego gościa, nie byle jakiego gościa, czuć już na klatce schodowej, czuć go w rękach..., one swędzą, drętwieją, drżą, jakby należały do kogoś innego. W takich sytuacjach, albo się to wykorzysta, albo "Natchnienie" niczym zły demon zostawi ślad w mózgu, niegojącą się ranę. Cóż więc miałam począć? Blejtram tylko czekał na pieszczotę! Zajrzałam do torby....nie było terpentyny. No tak, ja i moje lenistwo. Nie kupiłam terpentyny. Ałć! Demon wbił nóż! No ale życie to wojna....demona przepędziłam podstępem. W zanadrzu miałam jeszcze farby akrylowe. Wstyd się przyznać, ale przez 12 lat malowałam tylko farbami olejnymi. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy akryle okazały się równie wspaniałe. Na moje lenistwo wręcz idealne. Soczyste barwy, szybkoschnąca farba, dzięki której wszystko mogę uzyskać szybciej:) Zapomniałam dodać, że i z cierpliwością u mnie nie najlepiej:>
       Inspiracji dostarczyła mi piękna twarz Pin-up Candy:)  O, dzięki Ci Niebo za te czarujące, wielkie oczy!To pierwszy obraz na moją przyszłą wystawę w Malinowych Obcasach...:) Jeszcze nie skończony i czeka mnie nad nim wiele pracy, ale i tak niezmiernie cieszy mnie fakt, iż moje płótno nie jest już białą pustką.




      Przy okazji odwiedzin Natchnienia, mogłam bliżej przyjrzeć się mojej palecie. Kocham góry i za nimi tęsknię, ale górzyste tereny na palecie nie służą ani jej, ani moim rękom. Czas zaopatrzyć się w nową:>



Natchnienie....jesteś u mnie zawsze mile widziane! Zapraszam raz jeszcze....a najlepiej ze mną zamieszkaj:)

wtorek, 13 marca 2012

Navy, sailor, pin-up style.

       Do tego postu zainspirował mnie konkurs organizowany m.in. przez Carrie na najlepszą patriotyczną pin-up girl. Na jej blogu od razu rzuciły mi się barwy! Granat, biel, czerwień.....jedno z moich ulubionych połączeń kolorystycznych. Pin-up słynie nie tylko z cukierkowych, słodkich, pęłnych wisienek i groszków stylizacji, ale i z ponadczasowego, marynarskiego stylu, który szczególnie sobie umiłowałam:) Najbardziej charakterystycznym wzorem dla tego stylu są paski i kotwice pojawiające się na bluzkach, sukienkach, butach, a nawet biżuterii. Kolejnym czarującym akcentem marynistycznym są złote guziki z kotwicami.....które cierpliwie zbieram:) Oto kilka z mojej kolekcji:


      
       Na zagranicznych stronach pełno jest pięknych strojów w stylu navy, sailor...Szkoda, że w Polsce jest ich tak mało. Na szczęście z pomocą przyszła nam niezwykła Lady Carotta http://ladycarotta.pl/ , w której sklepie kusi ta oto marynarska sukienka:



       Ceny nie są wcale kosmiczne, więc na pewno skuszę się na którąś z jej dzieł. Wrzucam jeszcze pare modeli ze stron zagranicznych, które bardzo chciałabym mieć w swojej szafie, a które pewnie będę musiała sama sobie sprawić Lidlowską maszyną;)