Etykiety

piątek, 24 lutego 2012

MODA I ŻYCIE praktyczne

       Jakiś czas temu udało mi się zdobyć na allegro 6 magazynów Moda i życie praktyczne z 1947 roku. Mają piękny pożółkły kolor, ale ogólnie są naprawde w bardzo dobrym stanie. Jest to pierwsze powojenne pismo kobiece (miesięcznik, który później przeobraził sie w tygodnik). Można było w nim znaleźć wiele ciekawych rubryk, np. "poradnik towarzystko-obyczajowy", "poradnik kosmetyczny", wykroje, moda, recepty naszych babć, porady prawne, przepisy kulinarne oraz reklamy dawnych kosmetyków i sklepów. Szybko da się zauważyć, że pismo to skierowane było do kobiet wykształconych, nowoczesnych ale bez ambicji zawodowych i bez zainteresowań politycznych. Moda i życie praktyczne szybko zyskało ogromną popularność wśród kobiet, może też i dlatego, że po wojnie każdy poszukiwał sposobu na oderwanie się od złych wspomnień, życia nasączonego polityką, cierpieniem, walką o przetrwanie. Zauważyłam jednak, że zaczęły się tam pojawiać artykuły, wzmianki o zabarwieniu feministycznym. Kobiety stawały się bardziej otwarte, silne. Poszukiwały w sobie odwagi do walki o równouprawnienie, o swoje prawa. Często też dało się zauważyć, że nasze polskie kobiety lubiły się porównywać z ówczesnymi Paryżankami. Te kobiety były dla nich prawdziwym wzorem. Paryżanka oprócz zajmowania się domem, bycia matką, kochanką, żoną, była także czempionem sportu, np. w rzucaniu kulą. Była również zaangażowana w sprawy polityczne, miała wiele zainteresowań i do tego zarabiała też pieniądze, na ogół niewielkie sumy. Najważniejsze jednak było to, że przy tylu dodatkowych zajęciach, obowiązkach i zainteresowaniach, Paryżanka zawsze wyglądała olśniewająco. Ich wygląd zewnętrzny był zawsze na pierwszym miejscu. Mieszkanka Paryża nie miała zmęczonej, podstarzałej, uformowanej przez doświadczenia twarzy, jak polskie kobiety, miała za to nienaganny makijaż, eleganckie, kobiece ubranie, oryginalne dodatki i misternie ułożoną fryzurę. To Paryżanki walczyły z dyktatorami mody o uwolnienie się od obciskających, niewygodnych gorsetów. Marzeniem Warszawianek było stać się taką paryską, wytworną damą. Polki coraz bardziej walczyły o swoją niezależność dbając przy tym o urodę.
       Na szczęście w obecnych czasach jest nam znacznie łatwiej, chociaż czasem jak tak sobie pomyślę...fajnie byłoby przez jakiś czas nie martwić się o rachunki, pracę, tylko zająć się szyciem, gotowaniem, tworzeniem oryginalnych ozdób ze skóry, czy filcu, dokładnie tak jak to było w dawnych czasach. Teraz nie mamy czasu dla dziecka, męża....ani nawet dla siebie.





 

4 komentarze:

  1. świetny blog,piękne foty i oprawa graficzna,obserwuję z przyjemnością.P.S. Dziękuję za wizytę u mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuję bardzo:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post. Ale biorąc pod uwagę, że powojenna rzeczywistość nie była taka różowa, nawet w Paryżu, to myślę, że wizerunek kobiety w tamtych czasopismach był mocno wyidealizowany. I tu się akurat nic do dziś nie zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak, zgadzam się w 100%:) I nie sądzę żeby to się kiedykolwiek zmieniło...chociaż...kto wie:)

    OdpowiedzUsuń