Etykiety

niedziela, 15 stycznia 2012

Piero Fornasetti

       Piero Fornasetti był jednym z artystów, którzy pracowali dla firmy Rosenthal. O dzieła tego wielkiego twórcy z Mediolanu zabijają się dzisiaj koneserzy i wielbiciele pięknych wnętrz. Inspirowała go twórczość Piera della Francesci, Giotta, malarstwo pompejańskie i renesansowe freski. Jego unikatowe meble i przedmioty dekoracyjne są podziwiane po dziś dzień. Najwiekszą sławę przyniosła mu jednak seria 500 dzieł, będąca wariacją na temat pięknej śpiewaczki operowej - Liny Cavalieri.


Pewnego dnia Fornasetti przeglądał magazyn z XIX w, w którym znalazł zdjęcie tej tajemniczej kobiety i od tamtej pory Lina spogląda na nas ze sciennych tapet, mebli, raz mruga do nas okiem,innym razem wypina język, płacze. Piękna, enigmatyczna twarz kobiety o klasycznych greckich rysach stała się muzą dla niekończącego się cyklu „Tema e Variazioni”. Zainspirowała Fornasettiego do tego stopnia, że uparcie powracał do rysowania jej przez całą swoją karierę. Jej podobizny dały życie wielkiej serii białych porcelanowych talerzy. Na początku zaprojektował ich tylko sześć, jak zawsze w czerni i bieli. W ciągu kilkunastu lat powstało ich ponad 350 wersji. Kobieta patrzy z nich melancholijnie, znacząco mruga okiem lub sekretnie przysłania palcem usta. Innym razem jej twarz abstrakcyjnie rozpada się na drobne geometryczne kawałki lub staje się surrealistyczną klepsydrą albo latającym balonem… Często widoczna jest jedynie we fragmencie: nos, duże ciemne oczy lub charakterystyczne pełne usta.
     Dziś produkajcą oryginalnych tapet z rysunkami Fornasettiego zajmuje się brytyjska firma Cole&Son. W Polsce tapety można kupić w wybranych salonach Rosenthal, np. w Warszawie w Metropolitan,Plac Piłsudskiego 1 oraz w Poznaniu, ul. Paderewskiego 8.






poniedziałek, 9 stycznia 2012

Silent Movie

     Uwielbiam kino, nie tylko to z lat 40 czy 50 i wcale nie tylko w tym klimacie. Intryguje mnie kino azjatyckie, zwłaszcza genialny Kim Ki-duk, czy też twórczość oryginalnego reżysera z Brooklynu - Darrena Aronofsky'ego. W obecnych czasach mamy wielu znakomitych reżyserów i każdy znajdzie coś dla siebie. Współczesnym twórcom jest  łatwiej niż kilkadziesiąt lat temu, mają oni do dyspozycji profesjonalnych kaskaderów, sprzęt, grafików...bywa coraz częściej, że efekty specjalne stanowią jedyną wartość filmu. Teraz dźwięk, kolorowy obraz, podkład muzyczny to już norma. Teraz możemy spędzać czas przez ekranem godzinami, kiedyś filmy trwały tylko 2 minuty. Tak...2 minuty, bez dżwięku, bez kolorów. Po 1900 r. nie efekty specjalne się liczyły ale prawdziwa gra aktorska i to właśnie dlatego tak cenię nieme kino. Bez plastyczności ciała i odpowiedniej mimiki nie dałoby się wywołać zainteresowania i zachwytu u widza. Mimo iż, filmy były nieme, w sali kinowej pracowali taperzy, czyli artyści grający muzykę na żywo, obserwując reakcję widzów. Ich  zadanie było bardzo utrudnione, ponieważ byli odwróceni tyłem do ekranu i nie wiedzieli, jaka scena odgrywa się w danej chwili za ich plecami. Często więc grali muzykę nieadekwatną do chwili.
      Pod koniec swoich studiów na zaliczenie z fotografii wykonałam serię fotografii - fotomontaży inspirowaną fotografiami znanych aktorek kina niemego, m. in. Clara Bow, Mary Pickford, czy Lillian Gish. Cały trud polegał na tym, żeby wcielić się w ich rolę, odpowiednio się ucharakteryzować, uzyskać te same miny, spojrzenia, gesty.....
Oto efekty: